Znaleźliśmy kawalerkę na samym obrzeżu miasta. To jest właściwie jedna wielka sypialnia z aneksem kuchennym, który jest w zasadzie tylko blatem i małym palnikiem. Ściany są cienkie, a z okna widać tylko parking i szary blok z wielkiej płyty.
Finansowo jesteśmy w czarnej dziurze. Marek wziął dwie prace – teraz jeździ na nocnych kursach i dorabia w magazynie. Ja pracuję na pełny etat i dodatkowo sprzątam dwa biura w weekendy. Prawie połowa naszej pensji idzie na wynajem i opłaty. Jemy najtańsze produkty z dyskontów, a Zosia dostała ubrania z lumpeksu.
Ale wiecie co?
Kiedy wczoraj wieczorem Zosia rozłożyła swoje kredki na podłodze i zaczęła malować wielkiego, różowego słonia, nie przerwał jej nikt. Nikt nie powiedział jej, że jest bezużyteczna. Nikt nie kazał jej myć podłogi, kiedy chciała się bawić.
O resto si pe aver rig