Wśród tych zaginionych dokumentów znajdowały się notatniki Ernsta Fulkera. Oficjalnie nigdy nie istniały. Jednak dwadzieścia lat po odkryciu zapieczętowanej piwnicy, monachijski antykwariusz wystawił na sprzedaż zbiór dokumentów historycznych z czasów II wojny światowej. Wśród nich znalazły się trzy czarne notatniki w twardej oprawie, pisane ręcznie po niemiecku, zawierające szczegółowe notatki z eksperymentów medycznych przeprowadzonych w latach 1943-1944.
Nabywcą był francuski historyk Laurent Morau, specjalista od zbrodni wojennych. Zaczynając czytać, zdał sobie sprawę, że trzyma w rękach dokument zawierający materiały wybuchowe. Notatniki zawierały drobiazgowe zapisy, daty, kryptonimy, opisy procedur i wyników. Fulker zanotował wszystko z klinicznym dystansem, co sprawiło, że lektura była tym bardziej niepokojąca. Obiekt 7.
Kobieta, szacowany wiek 28 lat, doświadczyła. Zanurzenie w wodzie o temperaturze 4°C. Czas trwania: 22 minuty. Skutek: utrata przytomności po 18 minutach. Temperatura końcowa ciała: 30°C. Pacjentka zmarła w nocy. Strona po stronie powtarzały się te same adnotacje: liczby, dane, zgony, jakby były to statystyki z badań rolniczych, a nie dziennik tortur.
Morau spędził tygodnie zamknięty w swoim biurze, czytając i analizując każdą stronę. Robił notatki, porównywał daty z innymi dokumentami historycznymi. Prowadził badania. Były nieścisłości, ale wszystko wydawało się autentyczne. Tekst był spójny, słownictwo medyczne precyzyjne, szczegóły anatomiczne dokładne, a co jeszcze bardziej niepokojące, styl.
Fulker nie pisał jak przestępca próbujący ukryć swoje czyny. Pisał jak badacz dokumentujący eksperyment naukowy. Żadnego śladu winy, żadnych eufemizmów, żadnej próby moralnego usprawiedliwienia, tylko fakty, obserwacje i wnioski. Ale najbardziej szokujące nie były same eksperymenty, ale swobodny sposób, w jaki zostały opisane.
Fulker nie okazywał poczucia winy. Nie używał eufemizmów. Po prostu relacjonował fakty, niczym naukowiec obserwujący reakcję substancji chemicznej. I to ujawniło przerażającą prawdę. W jego oczach te kobiety nie były prawdziwymi istotami ludzkimi. Zostały sprowadzone do materii biologicznej, a ta dehumanizacja nie była wynikiem nienawiści czy sadyzmu, lecz zimnej, racjonalnej, wręcz biurokratycznej logiki.
Było to powszechne zło, jak opisała to filozofka Anna Harent po latach w swojej analizie zbrodni nazistowskich. Morau wiedział, że musi zweryfikować autentyczność notatników, zanim je upubliczni. Skonsultował się z grafologami, którzy potwierdzili, że pismo pochodzi z lat 40. XX wieku. Skonsultował się również z historykami specjalizującymi się w Vermarthe, którzy rozpoznali użyte kody i terminologię.
Wysłał próbki papieru do szwajcarskiego laboratorium, które potwierdziło, że papier i tusz pasują do materiałów używanych w Niemczech podczas wojny. Wszystko pasowało. Notatniki były autentyczne. Morau stał się nimi zafascynowany. Spędził lata, porównując informacje z innymi dokumentami, próbując potwierdzić ich autentyczność i odkrywając poszlaki.
Niemieckie raporty wojskowe wspominały o eksperymentalnej jednostce medycznej w północnej Francji, nie podając jednak dalszych szczegółów. Zeznania byłych żołnierzy potwierdziły istnienie ośrodków przesłuchań, w których przetrzymywano więźniów cywilnych i gdzie w 1978 roku odkryto ludzkie szczątki odpowiadające opisom z pamiętników.
Wszystko do siebie pasowało, ale wciąż brakowało jednego kluczowego elementu: naocznych świadków. Zasięgał informacji we francuskich archiwach wojskowych, kontaktował się ze stowarzyszeniami byłych bojowników ruchu oporu i zamieszczał reklamy w prasie regionalnej. Ale przez lata…
Nie otrzymała odpowiedzi. Wiele kobiet, które przeżyły obóz, już nie żyło.
Inni wyemigrowali, zmienili autora, zerwali ewentualne więzi z przeszłością, a ci, którzy jeszcze żyli, często woleli milczeć, ponieważ mówienie o tym tylko otwierałoby stare rany, a ich działanie było zbyt silne. W 1989 roku Mora zamieściła ogłoszenie we francuskich gazetach, zapraszając do kontaktu wszystkich, którzy byli przetrzymywani w niemieckich obozach koncentracyjnych we francuskich francuskich w latach 1943–1944.
O resto si pe aver rig