Victor ustawił maszynę w pozycji do ostatecznego ataku.
Mara wykonała śmiały manewr, zmniejszając moc i lekko obniżając wysokość, aby Victor znów ich wyprzedził.
Kilka chwil później na horyzoncie pojawiły się dwa myśliwce — wojskowe samoloty przechwytujące, które odpowiedziały na sygnał alarmowy.
Victor natychmiast się wycofał.
— Lot 417 — nadał jeden z pilotów.
— Eskortujemy was. Jesteście bezpieczni.
Kapitan westchnął z ulgą.
— Uratowałaś wszystkich.
Kiedy samolot bezpiecznie wylądował w Londynie, pasażerowie otoczyli Marę, wyrażając wdzięczność.
Ale ona nie czuła się bohaterką.
Czuła się jak ktoś, komu przypomniano, kim naprawdę jest.
Później tej nocy zadzwoniła do swojego dawnego dowódcy.
— Skończyłam z uciekaniem — powiedziała.
Sześć miesięcy później kapitan Mara Dalton znów była w mundurze — tym razem po to, by chronić samoloty cywilne i reagować na zagrożenia podobne do tego, z którym zmierzyła się tamtego dnia.
Nauczyła się czegoś ważnego.
Można próbować zostawić przeszłość za sobą.
Ale kiedy ludzie najbardziej cię potrzebują, twoja prawdziwa natura zawsze wypływa na powierzchnię.
A niektórzy ludzie — tacy jak Mara — zawsze polecą w stronę niebezpieczeństwa, a nie z dala od niego.
O resto si pe aver rig