— Przepraszam — powiedziała z lękiem. — Kapitan musi wiedzieć, czy ktoś tutaj ma doświadczenie jako pilot myśliwca.
Mara zawahała się.
Od miesięcy starała się żyć dyskretnie, zniknąć w zwyczajnym życiu. Ale patrząc na zaniepokojone twarze obcych ludzi w kabinie, poczuła, że coś się w niej budzi.
Mogła odejść z wojska.
Ale nie mogła przestać być tym, kim była.
— Jestem pilotem — powiedziała cicho.
Stewardesa pochyliła się bliżej.
— Pilotem myśliwca. U.S. Air Force. Latałam na F-16.
Przez kabinę przeszedł szmer, gdy ludzie zaczęli odwracać się w jej stronę.
W tej chwili nie była już tylko Marą.
Znów była kapitan Dalton.
Kiedy szła w stronę przodu samolotu, każdy pasażer patrzył na nią.
Serce zaczęło bić jej szybciej, a adrenalina wróciła jak iskra, którą od dawna uważała za zgaszoną.
W kokpicie sytuacja była napięta. Kapitan i drugi pilot wyglądali na wyczerpanych i zaniepokojonych.
— Straciliśmy część systemów lotu — wyjaśnił kapitan. — Autopilot przestał działać dwadzieścia minut temu. Teraz lecimy ręcznie.
Wskazał ekran radaru.
Mara pochyliła się do przodu.
Inny samolot leciał w pobliżu — zdecydowanie zbyt blisko.
— Od jak dawna za nami leci? — zapytała spokojnie.
— Od około piętnastu minut. Brak sygnału transpondera. Brak komunikacji. Dostosowuje swoją prędkość i wysokość do naszej.
Mara natychmiast rozpoznała układ.
To nie był przypadek.
To było celowe.
O resto si pe aver rig