Tego samego wieczoru poszedłem nad jezioro. Nie wiedziałem, czego szukam. Może po prostu po to, żeby znów poczuć się bliżej nich obojga. Na brzegu, pod drzewem, znalazłem małe drewniane pudełko. Zniszczył je czas, ale pozostało nienaruszone.
Były w nim listy. Dziesiątki.
Każdy list był przeznaczony na urodziny, których nasz syn już nie będzie mógł przeżyć.
Na końcu każdego z nich było to samo: Kocham Cię, Tato.
Siedziałam tam, aż słońce zaszło za drzewami. Czytałam listy jeden po drugim, czując w nich wszystkie lata, ból, miłość, poczucie winy i wspomnienia, których Sam nigdy nie wypowiedział. Wtedy naprawdę dostrzegłam smutek mojego męża, nie poprzez łzy, ale poprzez jego czułość.
Myśl końcowa
O resto si pe aver rig