Chociaż służby ratunkowe w tej części Madison zajmowały się najróżniejszymi zgłoszeniami, to to było zupełnie inne niż wszystkie, jakie kiedykolwiek otrzymały.
„Co to, do cholery, jest? Potrzebujesz pomocy z matematyką???” – wykrzyknęła operatorka, słuchając Ryana.
„Tak, oczywiście” – odpowiedziała pewnie Ryan. „Moja mama zawsze powtarzała, żebym nie bała się dzwonić pod numer 911 po pomoc”.
Operatorka miała nadzieję, że to nie żart. Dzieciaki w mieście często dzwonią pod numer 911, żeby sobie ponarzekać, zwłaszcza w okolicach Halloween. Nie chcąc wyciągać pochopnych wniosków, postanowiła nie traktować zbyt poważnie próśb chłopca o zadanie domowe z matematyki.
„Słuchaj, dzieciaku… Jak masz na imię?” – zapytała operatorka.
„Mam na imię Ryan”.
„Ryan, to nie jest korepetycje… To linia alarmowa” – wyjaśniła delikatnie. „Czy jest jakaś nagła sprawa, w której możemy ci pomóc?”
Ale Ryan nalegał: potrzebował tylko pomocy z zadaniami z matematyki. „Proszę! Moja mama powiedziała, że 911 może pomóc… Pomóżcie mi, proszę!” – płakał.

Tylko dla przykładu.
W tym momencie operatorka rozważała rozłączenie się, ale musiała się upewnić, że to nie żart. Postanowiła więc porozmawiać z matką Ryana.
„Dobrze! Przekieruję pana rozmowę na oddział ratunkowy. Ale najpierw proszę przekazać telefon mamie?” – zapytał.
Ryan wybuchnął płaczem. Powiedział, że nie zadzwoniłby pod numer 911, gdyby mama była w domu.
„Rozumiem. Czy jest z panem w domu ktoś dorosły?” – zapytał operator.
„Nie, to tylko ja” – odpowiedział Ryan.
„Ma pan na myśli, że jest pan zupełnie sam w domu, Ryan?”
„TAK”.
O resto si pe aver rig