Zaczęło się od kilku niegroźnych czerwonych plamek na twarzy, ale w ciągu kilku godzin pieczenie stało się absolutnie nie do zniesienia. Czułam, jakby moja skóra dosłownie płonęła, emanując żarem, którego żaden zimny kompres nie był w stanie ugasić.
Lekarze byli zdumieni, moja rodzina przerażona, a ja miałam wrażenie, że moje ciało nagle zwróciło się przeciwko mnie w gwałtownym, systemowym buncie.